Przejdź do głównej zawartości

Jak wygląda praca w Mcdonald's? Wady i zalety tego miejsca.


(żródło zdjęcia: https://www.blasty.pl/tag/a-po-studiach-mcdonald)


Pracę w Mcdonald's zakończyłam kilka lat temu więc moje informacje mogę być nieco nieaktualne. Jest to również moja subiektywna opinia.

Zacznijmy od początku

     Bardzo nie chciałam iść na studia. Wolałam podjąć pracę. Jednak moi rodzice przekonali mnie do tego, żebym jednak podjęła dalszą naukę, najlepiej w szkole dziennej. Tak też zrobiłam. Jednak nauka dobiegła końca i czas najwyższy był na to aby zacząć pracę. W tym czasie rynek pracy w moim mieście bardzo kulał a właściwie powłóczył za sobą nogami. Jako osoba bez doświadczenia miałam ogromny problem ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy. Po pewnym czasie udało mi się dorwać coś co nie było tylko kolejną pracą dorywczą ale niestety na czarno. Obiecywano mi podpisanie umowy za jakiś czas ale na obietnicach się zakończyło. W między czasie uznałam, że może poszerzę swoje umiejętności i podjęłam próbę na kolejnych studiach. Nie szło mi na nich gładko ponieważ byłam już bardzo zniechęcona a na dodatek zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem, które uniemożliwiły mi jakąkolwiek pracę. Po długiej walce z naszą fantastyczną służbą zdrowia udało mi się jako tak uporać z problemem. Wróciłam do pracy oczywiście na czarno i tam poznałam koleżankę, która tak samo jak ja nie mogła znaleźć niczego konkretnego. Pewnego dnia namówiła mnie na to byśmy złożyły formularze w naszym lokalny Mcdonald's. Poszłam z nią tam bez żadnego zapału gdyż wysłałam i rozniosłam moje cv jak zarazę po całym mieście i po za kilkoma bezowocnymi rozmowami i pracą na czarno nie miałam w tej materii sukcesów.
     Pierwszego wolnego dnia wybrałyśmy się do Mcdonald's. Zbliżał się koniec roku, było potwornie zimno a ja nie miałam najmniejszej ochoty na to by tam iść. Trafiłyśmy na wycieczkę dzieci. Pani kierownik w pośpiechu dała nam formularze do wypełnienia. Na szczęście nie były one bardzo długie. Miałam tam do wpisania naprawdę podstawowe dane bez rozwijania niepotrzebnych wątków: imię, nazwisko, datę urodzenia, dane do kontaktu oraz informacja o tym czy posiadam badania do celów sanitarno - epidemiologicznych. Mały świstek wypełniłam dosłownie na kolanie, tak samo jak moja koleżanka i wręczyłyśmy je zabieganej pani manager i zapomniałam o sprawie. Rok się skończył a w mojej głowie nie pozostało nawet śladu po złożeniu formularza w owej firmie. 
     Pod koniec stycznia dostałam telefon, który mnie bardzo ucieszył. Była to Pani, która zajmowała się działem kadr w MCdonald's. Zostałam zaproszona na rozmowę. Pani była bardzo miła. Od razu zostałam powiadomiona o tym, że są zainteresowani współpracą ze mną. Nie interesował ich mój brak doświadczenia a to, że nie posiadałam jeszcze książeczki do celów sanitarno- epidemiologicznych. Badania te musiałam wykonać we własnym zakresie za to resztę robiłam na ich koszt. Po dostarczeniu wszystkich dokumentów (badania lekarskie i świadectwo ukończenia szkoły) rozpoczęłam pracę. Miało to miejsce w lutym 2014 roku. Została przypisana do pracy na serwisie czyli bezpośrednia obsługa klienta, przyjmowanie, składanie i wydawanie zamówień. Na początek dostałą służbowe ubranie, zostałam poinformowana jakie obuwie powinnam mieć w pracy. Za pranie odzieży i buty miałam wypłacany tak zwany ekwiwalent. Gdy zniszczyłam, powiedźmy firmowe spodnie zgłaszałam się po nowe. Pierwszego dnia odbyło się oczywiście szkolenie BHP.

Podział stanowisk i możliwości awansu

W Mcdonald's istnieje oczywiście możliwość awansu. Każdy zaczyna od zera, czyli jako kasjer/ sprzedawca, jak to było w moim przypadku lub jako pracownik kuchni. Są też osoby, które odpowiadają za pracę na tak zwanym przez nich lobby czyli jest to dbanie o porządek na sali, w toaletach i w obrębie budynku. Ale wracając do możliwości awansu. Następnym szczeblem w tej drabinie jest praca instruktora. Osoba ta zajmuje się przeprowadzaniem szkoleń, sprawdzaniem umiejętności i wypełnianiem dokumentów do tego potrzebnych. To jest bardzo ważne, gdyż jeśli wydarzy się wypadek to bez podpisanego szkolenia problemy mają wszyscy. Następne stanowisko to manager. Tu istnieje podział na młodszego i starszego managera. Młodszy pracuje tylko na serwisie a starszy prowadzi serwis lub całą zmianę. Kolejny na liście jest asystent czyli osoba zastępująca kierownika restauracji. Asystentów może być dwóch. No i oczywiście kierownik restauracji. Istnieje jeszcze takie stanowisko jak kadrowa. Może to być jeden z managerów lub osoba z zewnątrz, która zajmuje się tylko kadrami.
     Osobiście dobrnęłam do stanowiska instruktora. Miało to miejsce po około roku mojej pracy. Zarabiałam niewiele więcej ale za to miałam więcej obowiązków. Zauważyłam też, że wiele osób, które pracują jako instruktor dłużej ode mnie miału problem z wypełnieniem dokumentacji, które tak naprawdę była bardzo prosta do wypisania. Wystarczyło albo się kogoś zapytać raz i sumiennie zobaczyć jak ta osoba to robi albo wczytać się w dokument. 
     Niewątpliwą zaleta człowieka jest to kiedy potrafi uczyć się na własnych błędach. Odmówiłam kolejnego awansu a kiedy próbowano mnie na wyższym stanowisku umieścić na siłę, poszukałam czegoś innego.

    Jak wygląda praca na serwisie?

     Z tego co wiem kilka lat temu nowy pracownik był szkolony w zakresie pracy na kuchni jak i na serwisie. Była też możliwość pracy na nocną zmianę gdzie ludzie sprzątali restauracje i przyjmowali dostawy. Ja, jak już wspomniałam, pracowałam tylko na serwisie. Jedyną namiastką tego pierwszego była praca przy frytce. Przeszkolenie na tym stanowisku było w tej restauracji obowiązkowe dla wszystkich. Kiedy ja zaczynałam pracę obowiązywał jeszcze stary system. Osoba, która przyjmowała zamówienie również je składała. Później sieciówka postanowiła powoli wprowadzać nowy system pracy na serwisie. Stworzono podział na osoby, które przyjmowały zamówienia, kogoś kto przygotowywał napoje i desery(wprowadzono mccafe, które w restauracji, w której ja pracowałam było przypisane do całego serwisu a wiem, że w innych punktach bywają to osobne stanowiska), składające całe zamówieni i wydające je klientowi. Zdarzało się, że nie było osoby przypisanej do pracy na lobby więc ktoś z kuchni lub serwisu wychodził "ogarnąć teren". 

 Praca na Mcdrive

     To było stanowisko szczerze przez mnie znienawidzone. Pracowałam na starych, zniszczonych słuchawkach, bywało, że nie ściągałam ich przez całą zmianę co spowodowało u mnie długotrwałe problemy ze słuchem. Często byłam sama na tym stanowisku a kolejka była ogromna. Dużym plusem był dodatkowy kasjer w kolejnym okienku, który przyjmował pieniądze bo zdarzało się tak, że przyjmowanie pieniędzy należało również do mnie. Jeśli był to dobry kasjer a ja nie miałam nikogo do pomocy to przejmował on odbieranie zamówień od klientów. Kilka razy sama pracowałam na tym drugim okienku i stosowałam tę samą metodę. 
     Często, zwłaszcza po remoncie, panował chaos i osoba na mcdrive była zostawiona sama sobie. Kliencie tam byli okropni, często nie czytali i nie potwierdzali swoich zamówień co skutkowało sprzeczką. W pewnym momencie miałam już tak bardzo dość, że było mi wszystko jedno czy klient się poskarży więc zaczęłam się odgryzać. Właśnie praca na MCdrive była jednym z głównych powodów dla, których postanowiłam szukać czegoś innego.

Umowa o pracę, grafik i godziny pracy

     W MCdonald's umowę na pełen etat mieli tylko managerowie i wieloletni pracownicy, którzy mocno upominali się o swoje. Ja, tak jak większość miałam pół etatu. Jednak w pracy spędzałam dużo więcej czasu. Istnieje tam coś takiego jak możliwość dopracowań jednak są one obowiązkowe. Nigdy nie wie się czy opuści się prace o czasie. Często, kiedy zbliżał się koniec mojej zmiany słyszałam nakaz ( z założenia miała to być prośba lub propozycja) zostania na nadgodzinach. W pewnym momencie Pani Właścicielka (restauracja w której pracowałam funkcjonowała jako franczyza) tak się rozbisurmaniła, że nakazała wpisywanie upomnień pracownikom, którzy się na to nie zgodzili. W rezultacie bywało tak, że pracowałam cały tydzień po 10 lub 12 godzin. Zdarzało się też tak, ale nie było to częste, że pracy nie było więc odsyłano część ludzi do domu. Zawsze się zgadzałam bo byłam wystarczająco zmęczona. Jednak jeśli za jakiś czas zrobił się ruch potrafili zadzwonić po takiego pracownika ponownie. Ja w takich przypadkach nie odbierałam telefonu. Nadal uważam to za przesadę. Oczywiście pracuje się tam w systemie kwartalnym. Często okazywało się, że ponieważ wcześniej pracowałam po nawet 200 godzin to w miesiącu rozliczeniowym w pracy bywałam gościem. 
     Sam grafik zmieniał się dość często więc starałam się do niego zerkać codziennie. Jeśli zmiany nanoszono podczas mojej nieobecności byłam powiadamiana o tym telefonicznie. Baaaardzo często pracowałam na popołudnie. Bardzo mnie to smuciło szczerze mówiąc bo nie miałam życia. W pewnym momencie pracowałam już tylko na popołudnie i tylko na Mcdrive co całkowicie wybiło mnie z jakiegokolwiek rytmu i zaczęłam podupadać na zdrowiu. Oczywiście upomniałam się o jakąś zmianę i w odpowiedzi usłyszałam, że jest wielu nowych a oni nie chcą ich wystraszyć. Krew mnie zalała i bez zastanowienia wypaliłam "zwalniam się" co trochę ich wystraszyło. Rotacja w Mcdonald's jest bardzo duża ale zbliżało się lato a na sali większość pracowników stanowili nowi. Więc na chwilę moje groźby, foch i awantura pomogły.

Wady i zalety pracy w Mcdonald's. Podsumowanie. 

Swoją przygodę z tą firmą zakończyłam 10.07. 2015 kiedy dostałam pracę w Kauflandzie. Rozwiałam z nimi umowę za porozumieniem stron. Opinia na temat mojego miejsca jest oczywiście moim subiektywnym odczuciem. Znam osoby, które pracują tam wiele lat i nie wyobrażają sobie zmiany miejsca. 

Zalety:
- Nie wymagają doświadczenia.
- Nie wymagają badań. 
- Regularnie i dokładnie wypłacają pensję.
- Szkolenia są przeprowadzane dość sumiennie (teraz mam porównanie z innymi firmami i w Mcdonald's wygląda to dotychczas najlepiej).
- Człowiek uczy się pracy z ludźmi a co za tym idzie uodparnia na stres.
- Można wypracowac sobie odporność na ciężką pracę fizyczną.
- Jest to dobra alternatywa jeśli ktoś ma problem ze znalezieniem pracy. Ja dzięki temu miejscu zaistniałam na rynku pracy.
- Istnieje możliwości awansu.
- Nauka pracy z pieniędzmi.

Wady:
- Umowa w niepełnym wymiarze czasu pracy.
- Praca na nogach po wiele godzin przerywana jedynie pietnastominutową przerwą.
- Niskie zarobki.
- Praca w święta (Mcdonald's otwarty jest codziennie).
- Mimo wyznaczonych godzin otwarcia restauracja jest zamykana dopiero kiedy wyjdzie ostatni klient.
- Prawdziwe tłumy niecierpliwych gości. 
- Istnieje odpowiedzialność finansowa czyli manko spłacane z własnej kieszeni. 
- Częste zmiany grafiku.
- Niepewność co do godziny opuszczenia pracy wynikająca z dopracowań.

     Podsumowując, praca w tym miejscu jest ciężka i zdecydowanie nie jest ta wymarzoną jednak jeśli ktoś jest pod kreską, potrzebuje jakoś zaistnieć na rynku pracy to to jest dobre miejsce. Wielu rzeczy się tam nauczyłam zarówno na tych dobrych jak i złych doświadczeniach. Nie chciałabym tam wrócić i mam nadzieje, że nie będę do tego nigdy zmuszona ale mogę polecić to miejsce jako pierwszą pracę. Zdaję sobie sprawę z tego też, że aktualnie rynek pracy wygląda inaczej nawet w małym mieście i można znaleźć coś dużo lepszego jednak nie każdemu się to udaje. 










Komentarze

  1. To raczej dla studentów... tylko z tego co czytam zastanawiam się - dla dziennych nie, dla zaocznych i wieczorowych też nie... więc dla kogo?

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. To jest praca na początek. Tak było w moim przypadku. W tym samym czasie pracowały ze mną 2 studentki: jedna na 1/2 etatu a druga na 1/4. Nie wiem od czego to zależy, może od miasta, może od podejścia sieci lub właściciela.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Klient widziany oczami pracownika część 1.

Klienci Mcdonald's część 1.

     W handlu pracuję ponad cztery lata. Nie jest to imponujący okres czasu, znam prawdziwych weteranów tego typu pracy ale to co zobaczyłam do tej pory sprawiło, że już chyba niewiele jest mnie w stanie zdziwić. W kilku najbliższych wpisach podzielę się moimi przygodami związanymi z pracą w handlu i usługach.  Ponieważ jest to temat rzeka (a nawet morze) postanowiłam podzielić go na kilka części. Zabawę czas zacząć.
Serwis Mcdonald's.      Zacznę bardzo łagodnie. Klienci serwisu Mcdonald's byli jednymi z najłagodniejszych dla pracowników. Zazwyczaj czekali cierpliwie a nawet przejawiali oznaki wyrozumiałości kiedy tłum był bardzo duży a my wyglądaliśmy już jak żywe trupy. Jednak i tutaj bywali ciekawi osobnicy.       Najczęstszy problemem była nieznajomość oferty a zwłaszcza nazewnictwa, które jest dość trudne dla części gości. Żaden pracodawca oczywiście nie wymaga od pracownika umiejętności czytania w myślach(ale klienci chyba uważają, że osoba o…

Klient widziany oczami pracownika część 3. Prawdziwą zabawę czas zacząć.

 Hipermarket 
W ostatnich dwóch częściach streściłam swoje doświadczenie w pracy z klientami w Mcdonald's.  Nadszedł ten wspaniały moment kiedy zakończyłam pracę w tej restauracji, pożegnałam klientów tego miejsca i przywitałam nowych. Rozpoczęłam pracę w Hipermarkecie. Tam również pracowałam na dwóch stanowiskach. 

Kasy
     W Kauflandzie, ze względu na jego gabaryty, istnieje podział na działy. Ja byłam przypisana do działu kas. Jednak w wolnych chwilach, w razie potrzeby pracowałam na markecie, jak również w razie konieczności pracownicy działów przenosili się na kasy. O ile w Mcdonald's gość restauracji nie mógł za bardzo pogrzebać w towarze przed zapłaceniem za niego, a obsługa była znacznie szybsza o tyle tu zobaczyłam prawdziwy ogród zoologiczny.        Kultura osobista klientów pozostawia wiele do życzenia. Prędzej usłyszę dzień dobry od podchmielonego pana niż od wyperfumowanej damy. W ogóle zauważyłam, że kiedy mówię klientowi dzień dobry to w przypadku mężczyzn odpow…

Klient widziany oczami pracownika część 4.

Najlepsze zostawiłam na koniec. Kolejnym stanowiskiem do jakiego zostałam przypisana w hipermarkecie to informacja. Ludzie mogą dokonać tam zwrotu, wyjaśnić niezgodności, dostać fakturę, zareklamować coś, przez pewien czas mogli zwracać tam butelki po piwie (obecnie jest tam maszyna), zostawić swoje rzeczy (to też już przeszłość) lub marudzić i po to głównie przychodzili.Jako, że jeśli klientom da się palec to chcą całej ręki to w tym miejscu mogli to dostać. Pierwsza bolączka tego miejsca jest bon na 5 zł za stanie w kolejce dłużej niż 5 minut. Powoli odstępują od tej zasady. Jest to bezsensowne, absurdalne a ludzie dostają małpiego rozumu za te 5 zł. Najgorsze jest to, że klientowi ciężko jest udowodnić to, że oszukuje. Jednak sprawa miała się inaczej, jeśli ktoś robił to notorycznie. Jeśli widziałam taką osobę wchodzącą na sklep to powiadamiałam linię kasową. Zazwyczaj tacy delikwenci po pewnym czasie orientowali się, że są na celowniku i odpuszczali albo kombinowali na inne s…