Przejdź do głównej zawartości

"Inner Fat Kid Confession!" Czy wytykanie wad kiedykolwiek pomogło?

     Każdy z nas ma wady i kompleksy. Moim zdaniem nie powinno się tego łączyć bo nie każda wada powoduje kompleksy. W tym wpisie przyczepię się do tego co widać gołym okiem czyli wygląd człowieka. Uważam, że jest bardzo ważny zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Nie ma ludzi idealnych ale obecnie mamy takie środki, że nasze zewnętrze może być przyjemne dla oka. Co jednak jeśli nie da się czegoś poprawić ani zakryć? Co jeśli ktoś nie chce lub nie ma możliwości? Tu z pomocą idą wspaniałomyślni krzykacze, którzy, nie wiedzieć czemu, szukają na ciele obcych ludzi choćby najmniejszej skazy.
     Bardzo często jest tak, że coś co nam nie przeszkadza, staje się ogromnym kompleksem dzięki ludziom, których najmniej ta wada dotyczy. Mam trochę dziwny nos. Jako dziecko miałam mały wypadek w wyniku którego jego kształt nieco się zmienił i powstała blizna. Nie wygląda jak nadzwyczajne zjawisko ale może zwracać uwagę niektórych. Mi nie przeszkadza ani trochę jednak ilość uwag jaką słyszę pod adresem tej części ciała jest dla mnie niezrozumiała. "masz trochę śmieszny nos", "masz zadarty nos","masz bliznę na nosie, nie myślałaś o jej usunięciu?" ..... Naprawdę? Dziękuję! Oświeciłeś mnie, przywróciłeś sens mojemu życiu! Nie mam w domu lustra i nie wiem jak wygląda... O ile nie dam się wpędzić w kompleksy dotyczące mojego nosa o tyle jeden mam ogromny i zastanawiam się czy to bardziej kwestia tego, że mi osobiście to przeszkadza czy dla tego, że wytykano mi to całe życie do bólu. Chodzi o moją wagę. Obecnie, technicznie nie stanowi ona problemu ponieważ nie odbiega od norny, ale kiedyś było inaczej. Mam lepsze i gorsze momenty ale staram się dbać o ten aspekt. Jednak nigdy nie byłam aż tak gruba, żeby wyglądać jak osoba godna nadania miana dziwadła. Mimo to za takie uchodziłam. Ktoś cały czas zwracał mi na to uwagę. Mimo to, że zwalczyłam nadwagę nadal czuję się niepewnie. Zaczynam się zastanawiać czy to kwestia tego, że ja sama aż tak źle czułam się ze swoją waga kiedykolwiek czy to, że ciągle mówiono mi, że jestem gruba? 
     Co powodowało owe uwagi? Jeśli ktoś powiedział mi, że jestem gruba, że powinnam schudnąć to ja nie leciałam od razu na siłownię i nie układałam sobie diety cud. Wręcz przeciwnie. Zamykałam się w domu i jadłam na pocieszenie. To jest tak zwana niedźwiedzia przysługa. "Wytykacze" dzielą się dla mnie na dwie grupy: 
1. Czuja wyższość nad kimś. Sami maja kompleksy, chcą imponować. Nie podeszliby do gościa wyższego o głowę, który urwałby im łeb za nieodpowiednią uwagę. Wyszukują słabszego osobnika, który nie będzie miał siły na to, żeby się bronić.
2. Źli doradcy. Osoby, które myślą, że jak pokreślą czyjąś wagę to wyjdzie to tej osobie na zdrowie. Bo może nie wiem, że ma przykładowo piegi, nadwagę lub krzywy nos. To trzeba uświadomić. Ludziom należy pomagać.
     Nauczona doświadczeniem nie odzywam się chyba, że dana osoba poprosi o wypowiedź. Wtedy pierwszym moim pytaniem jest "a czy Tobie to przeszkadza?" Na raz mogę być tylko w swojej skórze i tylko ona mnie interesuje. Wytykanie niedoskonałości nic nie daje a jedynie pozbawia człowieka pewności siebie a nawet godności. Nie popieram otyłości bo byłam po tamtej stronie ale powiedzenie komuś, że jest gruby nie ujmie mu 10 kg. A co jeśli, ktoś jest ok sam ze sobą w takim ciele jakie ma obecnie? Czemu to ma być mój problem? Pierwsza i najważniejsza zasada "nie wtrącaj się!" zwłaszcza jeśli nikt Cię o to nie prosi.


Komentarze

  1. Dobry tekst! Dokładnie, wytykanie sprawia, że jest nam przykro i jakoś demotywuje do pracy nad sobą.
    Pozdrawiam,
    Joanna

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Klient widziany oczami pracownika część 3. Prawdziwą zabawę czas zacząć.

 Hipermarket 
W ostatnich dwóch częściach streściłam swoje doświadczenie w pracy z klientami w Mcdonald's.  Nadszedł ten wspaniały moment kiedy zakończyłam pracę w tej restauracji, pożegnałam klientów tego miejsca i przywitałam nowych. Rozpoczęłam pracę w Hipermarkecie. Tam również pracowałam na dwóch stanowiskach. 

Kasy
     W Kauflandzie, ze względu na jego gabaryty, istnieje podział na działy. Ja byłam przypisana do działu kas. Jednak w wolnych chwilach, w razie potrzeby pracowałam na markecie, jak również w razie konieczności pracownicy działów przenosili się na kasy. O ile w Mcdonald's gość restauracji nie mógł za bardzo pogrzebać w towarze przed zapłaceniem za niego, a obsługa była znacznie szybsza o tyle tu zobaczyłam prawdziwy ogród zoologiczny.        Kultura osobista klientów pozostawia wiele do życzenia. Prędzej usłyszę dzień dobry od podchmielonego pana niż od wyperfumowanej damy. W ogóle zauważyłam, że kiedy mówię klientowi dzień dobry to w przypadku mężczyzn odpow…

Ratunek dla rzęs. SOS Lash Booster od Eeveline. Czy to działa?

Jakiś czas temu zauważyłam, że moje rzęsy mają się trochę gorzej niż zwykle. Nigdy wcześniej nie miałam z nimi problemów ale ostatnimi czasy stały się cienkie i łamliwe. Bardzo nie podobają mi się miotełki uzyskiwane dzięki metodzie doklejania 1 do 1 i tym podobne (może kiedyś zmienię zdanie albo będę po prostu potrzebowała czegoś takiego na wyjątkową a okazje ale w danym momencie zdecydowani nie), "jednorazowych" sztucznych rzęs też nie używam, nie mam zalotki bo się jej boję. Za to uwielbiam tusze. A więc kosmetyki i wszelkie inne działania środowiska niestety wpływają na ich kondycję. Pomyślałam, że przecież muszą istnieć jakieś kosmetyki wspomagające rzęsy. Oczywiście zajrzałam do internetu i tam trafiłam na kilka historii rodem z horroru, które były owocem stosowania specyfików na porost rzęs. Dla mnie odpada. Mam problemy ze wzrokiem i nie chcę ryzykować. Jednak istnieją wszelkiego typu balsamy do rzęs. Pomyślałam sobie, że czegoś takiego mogę spróbować. Skoro są…